Tonę, tonę w morzu łez…

Nie znasz mnie, ani ja nie znam Ciebie… Jednak chcę Ci o mnie opowiedzieć, bo potrzebuję się wyżalić, bo eksploduję.. Już w tak dobrej kondycji psychicznej byłam, już nie pamiętałam kiedy ostatnio płakałam, aż do dnia… Gdy zobaczyłam Ją, Jej zły.. Widziałam w nich siebie, zobaczyłam dawną siebie, przerażoną, zalęknioną, bezradną, nie radzącą sobie z emocjami… Wrócił ten strach, wróciło to poniżenie.. Myślałam, że już ten cały etap jest za mną, że już to nie wróci, że jestem na tyle silna.. Chyba z takich rzeczy nigdy się nie wyleczy.. Gdy ktoś, kto powinien darzyć cię miłością, mieć szacunek, poniża każdym słowem, każdym czynem, gestem..Upadasz na kolana i nie potrafisz wstać.. Jesteś tak bezsilny, bo nie chcesz odpłacać tym samym… Nie chcesz być takim człowiekiem, mimo wszystko chcesz kochać, chcesz być kochanym.. Jesteś tak naiwny, że przyjmujesz kolejne ciosy jak worek, pochylasz głowę i brniesz w to dalej.. Duszę wszystko w sobie, że od środka mnie rozrywa.. Tak bym chciała wtulić się w ramiona i zapomnieć o całym świecie, mieć kogoś kto mnie zrozumie… Mieć kogoś ”mojego” , by był dla mnie , a ja dla niego.. Powiedz mi jak to jest, mieć przyjaciela…?

Gdy odkąd pamiętasz doświadczasz przemocy fizycznej, a później psychicznej.. Czy można się z tego wyleczyć..? Czy można twardo stąpać po ziemi, czy już zawsze będzie się upadać..? Tak bardzo chciałabym żyć szczęśliwie, tak bardzo chciałabym kochać, CHCIAŁABYM BYĆ W INNYM MIEJSCU.. Od lat sobie powtarzam, że urodziłam się tam gdzie nie powinnam… Wiesz co jest najbardziej irytujące..? To, że jestem tak beznadziejna, że nie potrafię tego zmienić, nie potrafię się od tego odciąć..

A co będzie, gdy pewnego dnia, już tak na zawsze zabraknie mi sił..? Czy komuś spłynie łza..? Czy wtedy ktoś zobaczy i powie..”Jej naprawdę było źle”.. Czy będą mówić.. „Jaka ona głupia, co zrobiła”..

Nie masz pojęcia jakie masz szczęście, gdy ktoś spyta się ciebie.. ”Co u Ciebie.? Jak się czujesz.?’ Nie zadajesz sobie sprawy i odpowiadasz zwykłe ”W porządku” . Dopiero, gdy ci tego zabraknie, gdy wracasz do domu, a tam żadnej wiadomości, żadnej twarzy która by cię miło powitała.. I spytała o tą zwyczajną rzecz.. Wiesz co to samotność..? Może tak, bo skoro czytasz tak smutnego bloga, to równie jak ja jesteś w takim dołku.. Nie masz pojęcia jak chciałabym znowu z niego wyjść..! Móc się uśmiechać, znaleźć znowu radość..!

Wiesz, najgorzej jest…

Znowu, kolejny raz tracę siebie… nie potrafię nad tym zapanować… uciekam w nicość… tracę sens… tracę nadzieję… nie potrafię znaleźć drogi… Nie wiem dokąd zmierzam, są takie rzeczy, z którymi nie umiem sobie poradzić, są dni że wszystko mnie przerasta… Wieczory, wieczory ostatnio są najgorsze, nie wiem nawet skąd ten smutek się bierze, w dzień jestem radosna, cieszy mnie wszystko, a gdy tylko przychodzi wieczór… smutek razem z nim, zasiada bok mnie i szturcha, zwracając na siebie uwagę, abym tylko o nim pomyślała… Lecz to jest taki smutek, który nie potrafi wylać łez, by zrobiło się lżej… ten smutek siedzi we mnie w mojej duszy i rozrywa mnie od środka.. tkwi w klatce jak wielki głaz, który utknął w szczelinie, spadając w dół.. kiedy spadnie do końca..? Co mu w tym pomoże… Myślałam, że już sobie poradziłam z samotnością, ze świadomością, że nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać, mieć go na wyłączność choć na parę godzin.. W tym smutku kryje się głównie to, że stoję w miejscu, że nie potrafię iść na przód, zawisłam w jednym punkcie i nie wiem jak mam to zmienić… Tyle chciałam w swoim życiu zmienić i teraz jak mam już więcej na to okazji, zwyczajnie coś mnie hamuje, boję się nie wiadomo czego.. jednocześnie wiedząc, że strach ma wielkie oczy, że już tyle strachu pokonałam i to o wiele większego… Czy to wszystko z czasem przyjdzie samo..?

” Wiesz, najgorzej jest, kiedy ląduje się w tak zwanej czarnej, przysłowiowej dupie, kiedy traci się cel i endorfiny, rozbija się o bagna. Dlatego trzeba mieć punkt – punkt zaczepienia, który pomoże wstać, zrobić pierwszy krok. Ten pierwszy krok – najtrudniejszy. ”

- Kaja Kowalewska

Jeśli chodzi o bliskość…

”Jeśli chodzi o bliskość, wystarczyłoby mi przytulanie. To nie jest tak, że nie mam ochoty na kontakt fizyczny. Pewnie, że tego potrzebuję, chyba każdy potrzebuje. Mam ochotę się wtulić, tak z całej siły, w kogoś, komu mogę zaufać (…) Chciałabym pozostać w tej pozycji wiele, wiele godzin, aż spłynie ze mnie cały gniew, bunt, cały ten cholerny, wielotonowy smutek.”

- Agnieszka Olejnik

Bez duszy…

Chyba straciłam duszę, nie czuję zupełnie nic, nie czuję bólu, strachu, ani radości… Wszystko jest puste i bez znaczenia… Gdzie Ja jestem..? Gdzie jest mój duch..? Co się ze mną stało..? Czuję się jak staruszka, która nie ma już przed sobą nic, której została już tylko samotność i czekanie na ostateczność… Wegetuję… Inaczej nie potrafię tego nazwać, stoję w miejscu i nie potrafię się ruszyć… Nie mam na nic pomysłu, nie mam pomysłu jak zacząć… Ryzyko… Porażka… Strata… Jeśli one się pojawią..? Mam wrażenie, że nie jestem w tym miejscu, w którym powinnam być… Że przez pomyłkę tutaj trafiłam, na ten kawałek ziemi… Że moja osoba jest inna na otaczający ją świat… Piszę tu teraz jak jakiś filozof, który ma tyle przemyśleń, że aż wariuje… Znalazłam chyba odpowiedni cytat do moich odczuć…

 

”Nie miałem żadnych zainteresowań. Nic mnie nie obchodziło. Zupełnie nie wiedziałem, jak się wywinąć z tego wszystkiego. Inni umieli przynajmniej delektować się życiem. Jakby rozumieli coś, czego ja nie rozumiałem. Może miałem jakiś brak. Niewykluczone. Często czułem, że jestem gorszy. Chciałem się tylko od nich odczepić. Ale nie było dokąd pójść. Samobójstwo? Jezus Maria, jeszcze jedna robota do odwalenia. Miałem ochotę przespać pięć lat, ale mi nie dawali.”

- Charles Bukowski -

Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu…

Pewnie jest nas wielu, pewnie nie jestem sama.. Próbuję być twarda, mimo wszystko cieszyć się życiem.. Jednak są takie dni jak dziś, że jest to cholernie trudne, łzy płyną same, ciężko mi je powstrzymać… To okrutne uczucie być nieszanowanym przez swego rodzica..Być nikim, gdzie wszyscy inni są lepsi, gdzie wszyscy inni robią wszystko lepiej… Okropne jest to, że On mnie tak nie szanuje, mnie i mamy… Nie szanuje pieniędzy, liczy się dla niego tylko to by mieć za co wypić, nie potrafi sobie niczego odmówić… Wszystko wygaduje.. Co rok psuje święta, jeszcze nie było świąt bym przez niego nie płakała, więc  teraz zgodnie z tradycją, już zaczyna.. Bardzo lubię święta, ale przez Niego one tracą całą magię.. Wiem, że są osoby, które mają jeszcze gorzej, jednak chciałam się z tego wygadać, może będzie mi lżej, może ktoś ma tak samo jak ja i podzieli się ze mną swoją historią..

„Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu. Kiedy
się go uwalnia, cierpi nie tylko ten, kto rozcina swoją duszę.”

- Jarosław Grzędowicz -

Ludzie są jak góry lodowe, pomyślał…

„Ludzie są jak góry lodowe, pomyślał. Pod powierzchnią kryje się cała masa niedopowiedzeń, cierpienia i tajemnic. Tak naprawdę nikt nie jest tym, na kogo wygląda.”

- Bernard Minier, Bielszy odcień śmierci -

Chyba to sprawił wrzesień…

„Chyba to sprawił wrzesień, że prawie nic już nie czuję.
Słucham, jak teraz upał zamiera, ciszą pulsuje. Pewno ci dobrze gdzieś o tej porze, pewnie przyjemnie.
A wokolutko – pejzaż bez smutku – pejzaż beze mnie.
Noce i dni o których nie wiesz, jesień i pejzaż bez Ciebie.”
- Jeremi Przybora -