Wiesz, najgorzej jest…

Znowu, kolejny raz tracę siebie… nie potrafię nad tym zapanować… uciekam w nicość… tracę sens… tracę nadzieję… nie potrafię znaleźć drogi… Nie wiem dokąd zmierzam, są takie rzeczy, z którymi nie umiem sobie poradzić, są dni że wszystko mnie przerasta… Wieczory, wieczory ostatnio są najgorsze, nie wiem nawet skąd ten smutek się bierze, w dzień jestem radosna, cieszy mnie wszystko, a gdy tylko przychodzi wieczór… smutek razem z nim, zasiada bok mnie i szturcha, zwracając na siebie uwagę, abym tylko o nim pomyślała… Lecz to jest taki smutek, który nie potrafi wylać łez, by zrobiło się lżej… ten smutek siedzi we mnie w mojej duszy i rozrywa mnie od środka.. tkwi w klatce jak wielki głaz, który utknął w szczelinie, spadając w dół.. kiedy spadnie do końca..? Co mu w tym pomoże… Myślałam, że już sobie poradziłam z samotnością, ze świadomością, że nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać, mieć go na wyłączność choć na parę godzin.. W tym smutku kryje się głównie to, że stoję w miejscu, że nie potrafię iść na przód, zawisłam w jednym punkcie i nie wiem jak mam to zmienić… Tyle chciałam w swoim życiu zmienić i teraz jak mam już więcej na to okazji, zwyczajnie coś mnie hamuje, boję się nie wiadomo czego.. jednocześnie wiedząc, że strach ma wielkie oczy, że już tyle strachu pokonałam i to o wiele większego… Czy to wszystko z czasem przyjdzie samo..?

” Wiesz, najgorzej jest, kiedy ląduje się w tak zwanej czarnej, przysłowiowej dupie, kiedy traci się cel i endorfiny, rozbija się o bagna. Dlatego trzeba mieć punkt – punkt zaczepienia, który pomoże wstać, zrobić pierwszy krok. Ten pierwszy krok – najtrudniejszy. ”

- Kaja Kowalewska

Choć ubierała się…

Choć ubierała się w kwieciste sukienki i chciała być w radość strojna jak wiosna, była jak jesień, która za oknami znów się powoli zbliżała. Nic w niej nie kwitło, żaden uśmiech ani wesołe spojrzenie, a kiedy schodziła po schodach ze zwieszoną głową i przygarbionymi plecami, to wyglądała tak, jakby z jej sukienki opadły wszystkie liście”

- Piotr Adamczyk „Dom tęsknot” -

Żebyś znalazł się Ty…

„Żebyś znalazł się Ty, co mi będziesz kwiaty przynosił i kawę rano robił do łóżka, i całował na Dzień Dobry i na Dobranoc i na spacery zabierał wieczorami i do kina i do teatru i żebyś pisał i dzwonił, i żebyś mi mówił co to jest spalony i uczył jeździć samochodem i dążył do spełnienia naszych marzeń i żebyś zrobił ze mną coś zwariowanego i żebyś ze mną tańczył i śpiewał i czytał mi książki i głaskał po głowie i przytulał, i śmiał się ze mną i milczał jak trzeba, bo cisza gra tak pięknie…
I żebyś mi przysyłał pocztówki i listy z podróży, i myślał o mnie i mi o tym mówił, i żebyś, nie tylko na mnie patrzył, ale żebyś mnie widział, i żeby czas się zatrzymał, i żebyś był i… kochał !!!”

-Aleksandra Jedyczowska, „Życzenie Noworoczne”

Szczęśliwa…

Powiem Wam dzisiaj tylko tyle, po dość długim czasie..  Czuję się szczęśliwa :) Otaczają mnie tak wspaniali ludzie, że dzięki nim się uśmiecham i mimo iż pragnęłam miłości, a na obecną chwilę dostała przyjaźń.. Przecież to też jest równie piękne :) I tak jak obiecywałam, że w chwili radości będę z niej wyciskać wszystko co się da i też tak właśnie robię :)

A to dla kogoś dla mnie wyjątkowego ”… choć daleko … to tak blisko …” J.

W pogoni za szczęściem…

”W pogoni za szczęściem, które wymyka się z rąk, łapmy najlepsze chwile, by nie zadrwił z nas los…”

 

I tak z dniem pierwszego października, moja mordka się śmieje jak tylko może.. jakie to dziwne jednego dnia płaczesz jak wół, a drugiego jesteś pełna radości.. aż się boję tak cieszyć.. ale obiecałam sobie, że jeśli przyjdzie do mnie szczęście to wycisnę z niego zupełnie wszystko do cna.. bo prędzej czy później i tak znowu spadnie deszcz, by za jakiś czas mogło zaświecić słońce i tak całe życie.. bo życie składa się tylko z chwil.. ulotnych chwil.. i dla tych chwil warto żyć.. z tym, że czasem okropnie ciężko się na nie czeka..

Nie wiedziała…

 ”Nie wiedziała, jak to wytłumaczyć. Podczas dnia, w świetle słonecznym tryskała energią, zarażała śmiechem. To ona pocieszała innych, mówiła ,że będzie dobrze. A gdy tylko słońce chowało się za horyzont, chęć do życia gasła. Radość wypalała się. Mina stopniowo smutniała. I nie tylko mina, bowiem cała jej dusza płakała, coś żałośnie w niej krzyczało. Tylko w niej- nikt inny nie mógł tego usłyszeć.To nie było tak proste, jakby się wydawało- pójść spać. Sen jej nie chciał, uciekał od niej. Więc nie mogła robić nic. Nie miała ochoty tez na rozmowę, na czułe gesty.. Nie potrafiła tylko zrozumieć teraźniejszości. Co się z nią dzieje? Tego, co było najważniejsze, nie mogła pojąć.”