Są dni…

Są dni…
kiedy płaczesz…
choć ani jedna łza
nie spływa po policzku.
Są słowa…
które rodzą się w goryczy
choć nigdy nie zostaną
powiedziane.
Są chwile wielkiej samotności
choć pełno wokół ludzi.
Są dni pochmurne…
pełne deszczu…
a chciałoby się zatopić
w ich strugach.
Jest czas…
kiedy pragniesz odnaleźć
Siebie…
lecz nie wiesz gdzie szukać…

Pragnęła czyjejś obecności…

„Pragnęła czyjejś obecności obok siebie, oparcia. Dotyku palców na karku i głosu witającego ją w ciemności. Kogoś, kto będzie czekał z parasolem, żeby odprowadzić ją do domu, i rozjaśni się w uśmiechu, kiedy zobaczy ją nadchodzącą. Kto będzie z nią tańczył na balkonie, dotrzymywał obietnic, znał jej sekrety i stwarzał świat, w którym będą tylko ich ramiona, jego szept i jej ufność”.
- L. Taylor -