Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu…

Pewnie jest nas wielu, pewnie nie jestem sama.. Próbuję być twarda, mimo wszystko cieszyć się życiem.. Jednak są takie dni jak dziś, że jest to cholernie trudne, łzy płyną same, ciężko mi je powstrzymać… To okrutne uczucie być nieszanowanym przez swego rodzica..Być nikim, gdzie wszyscy inni są lepsi, gdzie wszyscy inni robią wszystko lepiej… Okropne jest to, że On mnie tak nie szanuje, mnie i mamy… Nie szanuje pieniędzy, liczy się dla niego tylko to by mieć za co wypić, nie potrafi sobie niczego odmówić… Wszystko wygaduje.. Co rok psuje święta, jeszcze nie było świąt bym przez niego nie płakała, więc  teraz zgodnie z tradycją, już zaczyna.. Bardzo lubię święta, ale przez Niego one tracą całą magię.. Wiem, że są osoby, które mają jeszcze gorzej, jednak chciałam się z tego wygadać, może będzie mi lżej, może ktoś ma tak samo jak ja i podzieli się ze mną swoją historią..

„Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu. Kiedy
się go uwalnia, cierpi nie tylko ten, kto rozcina swoją duszę.”

- Jarosław Grzędowicz -

Każdy z nas…

”Każdy z nas ma jakąś ranę. Każdy jest jakoś okaleczony – czy przez życie, czy przez drugiego człowieka. Każdy z nas chociaż raz nie mógł wytrzymać z bólu, który rozrywał go od wewnątrz. Każdy z nas płakał w niebo głosy. Każdego z nas zjada frustracja, bo jest bezsilny w danej kwestii. Każdy z nas jakoś cierpi. Jesteśmy tylko ludźmi, zwykłymi szarymi istotami, które kochają, nienawidzą i czują. I właśnie to nas zabija – uczucia.”