Bez duszy…

Chyba straciłam duszę, nie czuję zupełnie nic, nie czuję bólu, strachu, ani radości… Wszystko jest puste i bez znaczenia… Gdzie Ja jestem..? Gdzie jest mój duch..? Co się ze mną stało..? Czuję się jak staruszka, która nie ma już przed sobą nic, której została już tylko samotność i czekanie na ostateczność… Wegetuję… Inaczej nie potrafię tego nazwać, stoję w miejscu i nie potrafię się ruszyć… Nie mam na nic pomysłu, nie mam pomysłu jak zacząć… Ryzyko… Porażka… Strata… Jeśli one się pojawią..? Mam wrażenie, że nie jestem w tym miejscu, w którym powinnam być… Że przez pomyłkę tutaj trafiłam, na ten kawałek ziemi… Że moja osoba jest inna na otaczający ją świat… Piszę tu teraz jak jakiś filozof, który ma tyle przemyśleń, że aż wariuje… Znalazłam chyba odpowiedni cytat do moich odczuć…

 

”Nie miałem żadnych zainteresowań. Nic mnie nie obchodziło. Zupełnie nie wiedziałem, jak się wywinąć z tego wszystkiego. Inni umieli przynajmniej delektować się życiem. Jakby rozumieli coś, czego ja nie rozumiałem. Może miałem jakiś brak. Niewykluczone. Często czułem, że jestem gorszy. Chciałem się tylko od nich odczepić. Ale nie było dokąd pójść. Samobójstwo? Jezus Maria, jeszcze jedna robota do odwalenia. Miałem ochotę przespać pięć lat, ale mi nie dawali.”

- Charles Bukowski -

Kiedyś nadejdzie, taki dzień…

  Ten wpis poświęcam mojej straconej przyjaźni i choć była ona tylko internetowa, była piękna i pełna uroku..

     Dla Ciebie Serduszko!
(…) teraz, gdy patrzę na to wszystko z dystansu z ogromnym bólem w sercu mówię sobie, że tak musiało być.. Bóg mi zesłał Ciebie tylko na chwilę, bym się nauczyła za Twoją pomocą patrzeć inaczej na świat, z wiarą w drugiego człowieka, że mimo wielu kilometrów, które nas dzielą duszą zawsze byłyśmy przy sobie. Nie zapomnę Twoich słów pocieszenia, tych sms w których życzyłaś mi ”Miłego dnia” bądź ”Dobrej nocy”. Nie zapomnę Twojego śmiechu, bo pamiętam jak jednego dnia śmiałyśmy się z obiadu, który gotowała Twoja babcia.. mówiłaś, że nazywał się Pamóła :) Jeju, jak Ty się wtedy śmiałaś.. Nie zapomnę jak dodawałaś mi otuchy w momentach kiedy się bardzo bałam, a to jak się o mnie martwiłaś… Dziękuję Ci za to z całego serca!

   Jesteś wspaniałym człowiekiem i mimo, iż Twoja Anielska misja dla mnie się skończyła Ty nie przestawaj jej czynić dalej.. Dziel się Swoim dobrym sercem tyle ile się tylko da..

   Ja będę Cię zawsze mile i z uśmiechem na ustach wspominać i może kiedyś będzie dzień, że dobitnie zrozumiem, że tak musiało być.. Bo na obecną chwilę jest mi ciężko, bo bardzo za Tobą tęsknię.. I mimo, iż poznałam wielu wspaniałych ludzi ( których pewnie też tutaj kiedyś opiszę ) , nikt mi Ciebie nie zastąpi, bo w życiu chyba można mieć tylko jednego Anioła!

    Pamiętaj proszę, gdybyś tylko potrzebowała z kimś porozmawiać, bądź potrzebowałabyś jakiejkolwiek pomocy – Ja jestem! Z całego serca życzę Ci wszystkiego co najlepsze, by spełniły Ci się najskrytsze marzenia i żebyś przez całe życie szła ze zdrowiem za pan brat..

Bądź szczęśliwa mój Serduszkowy Aniele! <3

”I wiem, że jeszcze kiedyś nadejdzie taki dzień. W tłumie przechodniów, całkiem przypadkiem ujrzę Cię.”