Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu…

Pewnie jest nas wielu, pewnie nie jestem sama.. Próbuję być twarda, mimo wszystko cieszyć się życiem.. Jednak są takie dni jak dziś, że jest to cholernie trudne, łzy płyną same, ciężko mi je powstrzymać… To okrutne uczucie być nieszanowanym przez swego rodzica..Być nikim, gdzie wszyscy inni są lepsi, gdzie wszyscy inni robią wszystko lepiej… Okropne jest to, że On mnie tak nie szanuje, mnie i mamy… Nie szanuje pieniędzy, liczy się dla niego tylko to by mieć za co wypić, nie potrafi sobie niczego odmówić… Wszystko wygaduje.. Co rok psuje święta, jeszcze nie było świąt bym przez niego nie płakała, więc  teraz zgodnie z tradycją, już zaczyna.. Bardzo lubię święta, ale przez Niego one tracą całą magię.. Wiem, że są osoby, które mają jeszcze gorzej, jednak chciałam się z tego wygadać, może będzie mi lżej, może ktoś ma tak samo jak ja i podzieli się ze mną swoją historią..

„Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu. Kiedy
się go uwalnia, cierpi nie tylko ten, kto rozcina swoją duszę.”

- Jarosław Grzędowicz -

6 Komentarze

  1. Alkoholizm to straszna rzecz. Wiem, bo doświadczyłem tego na własnej skórze ze strony ojca. Akurat niedawno opisałem swoją historię z tym związaną na blogu, dość szczegółowo, więc jeśli chcesz – zapraszam, zajrzyj. Pamiętaj, żeby nie brać do siebie tego, co się dzieje na tyle, żeby to miało negatywny wpływ na Twoje poczucie własnej wartości. Nie zasługujesz na to, co Cię spotyka. Jeśli będziesz to wiedzieć, dasz sobie radę w życiu.

  2. Może nie chcę do końca opisywać jak wygląda sprawa u mnie, ale powiem, że w pewnym stopniu Cię rozumiem… Mimo, że sprawa nie wygląda tak jak u Ciebie, to i tak nie lubię świąt..Nie spędzam ich tak, jakbym chciała. Ostatnio też mam gorsze dni i ciężko jest się pozbierać. Myślę, że niewiele możemy zrobić, żeby coś zmienić, ale trzeba jakoś żyć. Wesołych świąt ;)

  3. Nie jestes jedyna z podobnymi problemami, ale… rodzicow sie nie wybiera… jacy sa, tacy sa i szczerze powiedziawszy, nic nie mozemy z tym zrobic tylko byc twardzi i przetrwac takie ich zachowanie. Mozemy sobie tez obiecac ze nigdy nie doprowadzimy siebie do takiego stanu, a takze nie pozwolimy by nasze dzieci cierpialy z tego samego powodu… Wierz mi, ze mimo tego jaki jest i jak Cie traktuje, w glebi serca i tak go kochasz, dlatego to tak bardzo boli… bo gdyby nie ojcowie, nie byloby nas na swiecie… zawsze w takich zlych chwilach staraj sie przypomniec sobie jakies dobre spedzone razem, bo przez lata pewnie chociaz kilka ich bylo, i niech one utrzymuja Cie w przekonaniu, ze gdzies w srodku ma on jeszcze czastke dobroci. I badz twarda… zawsze mozesz z kims pogadac… choc tak daleko zawsze tak blisko… :*

  4. kłopotliwe to wydać się może, drastyczne, może ciut, a może wcale nie…, przeżyłam Twoją historię…, przeżyłam, bo już jej od 12 lat nie ma… mój tata zmarł, tak był alkoholikiem, tak to choroba, tak jak i Ty, ja również nigdy nie byłam dość dobra, dość ładna, dość mądra… zawsze było coś nie tak…, mama trwała w tym i my w tym trwaliśmy, ja i mój starszy brat, ale nie jest prawdą, że nie można nic zrobić, otóż można, zostawić alkoholika z jego alkoholizmem…, a samemu udać się do poradni leczenia uzależnień i poprosić o pomoc, o tyle, o ile Twój tata sam wybrał, że chce pić i pije i póki on sam nie stwierdzi, że już pić nie chce, to wy z mamą możecie stawać na głowie i to nic nie da, o tyle Ty i Twoja mama możecie się od tego uwolnić, gorąco polecam terapię DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików), ja zrobiłam to po latach, ale warto. Niestety alkoholizm to piętno, którym jesteśmy naznaczeni, to piętno, które się za nami ciągnie przez całe nasze dorosłe życie, dlatego warto o siebie zawalczyć, by zrzucić z siebie to brzemię, bo nie Ty wybrałaś picie i życie z alkoholikiem, tylko tata wybrał picie, a mama to, że nadal w tym tkwicie… Życzę Ci dużo siły i odwagi, a jakbyś chciała porozmawiać zapraszam, pozdrawiam ważka

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.